Nowelizacja umów na czas określony.

Wczoraj w Polskim Radio Wrocław miałem okazję dyskutować z przedstawicielami związków zawodowych na temat zmian w Kodeksie Pracy zaproponowanych przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Zmiany te dotyczą umów o pracę na czas określony, nazywanych przez związkowców, niesłusznie, umowami tymczasowymi. Pomijając oczywiste przykłady wynaturzeń i nadużyć w stosowaniu tych rodzajów umów należy wskazać, iż na dzień dzisiejszy jest to jeden z lepszych sposobów zarządzania liczebnością kadr w przedsiębiorstwie i pozwala na nieuciekanie w umowy cywilnoprawne, których ilość w Polsce jest niewspółmierna.

Jeżeli proponowane przez MPiPS zmiany wejdą w życie dla przedsiębiorców zmieni się wiele, choć niekoniecznie na lepsze.

Po pierwsze, Polska została zobowiązana do zrównania wyrównania terminów wypowiedzeń umów na czas określonych z umowami na czas nieokreślony. Jest to zasadne i tu, co do zasady, sporu pomiędzy stroną pracodawców i związkową nie ma. Jednakże pracodawcy we wspólnym stanowisku z dnia 18 listopada 2014 roku zwrócili uwagę, iż po pierwsze należałoby się zastanowić nad skróceniem okresu wypowiedzenia przy długim stażu pracy z 3 do 2 miesięcy. Ponadto, słusznie wskazano, iż przy umowach dla prac sezonowych i dorywczych trwających często krócej niż 1 miesiąc, 2-tygodniowe wypowiedzenie jest po prostu za długie.

Po drugie, rząd oprócz limitu umów czasowych z danym pracownikiem chce wprowadzić dodatkowe kryterium ich łącznego czasu. Dość kuriozalna jest tak idea, jak i proponowany łączny czas 33 miesięcy. Pracodawcy sugerowali, aby okres ten był nie krótszy niż 48 miesięcy, zaś związki zawodowe nie dłuższy niż 18 miesięcy. Jak widać MPiPS wyciągnął średnią arytmetyczną z tych wartości, nie zważając na efekty takiej regulacji.

Jak bowiem, ma się to do zapisu mówiącego o 3 miesięcznym okresie wypowiedzenia dla umów na czas określony zawieranych na okres powyżej 3 lat, skoro od 33 miesiąca będą one uważane za umowy na czas nieokreślony. Ten aspekt całkowicie pominięto, zaś jego skutki są doniosłe. Zapisy zmian są na tyle nieprecyzyjne, że nie wiadomo, czy okres tych 33 miesięcy będzie liczony z umów kolejnych, czy też jakichkolwiek, co może spowodować, że wbrew intencji stron druga w ciągu 10 lat umowa na czas określony z automatu zmieni się na umowę na czas nieokreślony.

Zmiana na umowę na czas nieokreślony ma swoje negatywne konsekwencje. Mogłoby się wydawać, ze zrównanie okresu wypowiedzenia w obu typach umów powoduje, iż znikają różnice pomiędzy nimi. A jednak – wypowiedzenie umowy na czas niekreślony wymaga podania uzasadnienia. W pewnych przypadkach wiąże to ręce pracodawcy. Przedstawiciele pracodawców od dawna postulują zniesienie tego obowiązku przy umowach na czas niekreślony, ale póki co rząd jest po stronie związkowców, którzy twierdzą, iż jest to oręż do walki z uciśnieniem pracowników. Oczywiście przypadków nadużywania uprawnień jest wiele, ale nie one powinny być wyznacznikiem przy tworzeniu prawa.

Reasumując – z punktu widzenia pracodawców trudno uznać nowe propozycje za pozytywne. Nowelizacja jest wewnętrznie sprzeczna, co zresztą nie jest nowością w polskim prawodawstwie. Pozostaje mieć nadzieję, że na poziomie prac sejmowych pewne kwestie zostaną wyprostowane, jednakże można zapomnieć o liberalizacji kwestii zatrudniania pracowników.

 



↩ Wstecz