100 dni rządu Ewy Kopacz

Zapraszam do wysłuchania dzisiaj (12.01.2014) o godzinie 19:05 audycji na antenie prw.pl poświęconej gospodarczym aspektom 100 dni rządu Pani Premier Ewy Kopacz.

Nie będzie wielkim odkryciem stwierdzenie, że 100 dni w skali normalnej kadencji rządu to niezbyt wiele. Pani Premier jednak stoi w obliczu zupełnie innego zadania, ma zaledwie rok, aby przekonać do siebie wyborców, więc to, co robi, musi robić dużo intensywniej, niż jej poprzednik.

Oceniam działania Pani Premier bardzo niejednoznacznie – samo expose było pakietem życzeniowego rozdawnictwa – dla każdego coś miłego bez słowa o tym skąd wziąć na to pieniądze, Wiele z tych proponowanych wydatków w żaden sposób nie wpłynęłoby pozytywnie na rozwój gospodarki, co, gdyby miało miejsce, mogłoby pozwolić na odzyskanie części tych środków.

Zdecydowanie najgorzej oceniam prace nad nowelizacją ordynacji podatkowej i nie chodzi mi wcale o niespełnioną obietnicę stworzenia nowej ordynacji w ciągu 12 miesięcy, bo każdy, kto zna temat wiedział, że takie obietnice można włożyć między bajki. Chodzi o ignorowanie głosu przedsiębiorców, którzy wskazują jak absurdalne zapisy forsuje Minister Finansów. Na tym polu Pani Premier zdaje się zupełnie świadomie ignorować wagę problemu, być może liczy na to, że wszelkie negatywne skutki pomysłów MF ponosić będzie rząd kierowany przez kogoś zupełnie innego.

Druga kwestia negatywna to tolerowanie działań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie uznawania umów o dzieło za umowy zlecenia. Faktem jest, że wielu przedsiębiorców nadużywało tej formy zawierania umów, jaką jest umowa o dzieło. Nie może być jednak tak, że ZUS świadomie łamie prawo czując poparcie rządu w tej sprawie.

Są jednak również plusy tych 100 dni.

Od 1 grudnia numery NIP i REGON nadawane są automatycznie z momentem rejestracji spółki w KRS. Bardzo dobre rozwiązanie, zwłaszcza, że dotąd, urzędy skarbowe potrafiły ignorować zapisy wynikające z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej i odwlekały wydanie numeru NIP z błahych powodów.

Rząd ma plany przeznaczenia większych środków na finansowanie żłobków przyzakładowych. To dobre rozwiązanie, bo szczególnie w polskich warunkach ułatwi kobietom wchodzenie na rynek pracy. Z drugiej jednak strony trudno za tak dobre rozwiązanie uznać finansowanie urlopów wychowawczych od umów, za które składki nie są płacone – stoi to też w opozycji do obecnej postawy ZUS, który odmawia wypłaty świadczeń z umów zleceń.

Pozytywnie należy ocenić starania Pani Premier o dopasowanie Pakietu Klimatycznego do realiów i możliwości naszej gospodarki. Jest to duże osiągnięcie, jest nim również tempo zatwierdzania Regionalnych Programów Operacyjnych.

Największym osiągnięciem Pani Premier, choć na ten moment również potencjalnie największą możliwą porażką jest kwestia kopalń.

Branża górnicza znajduje się pod szczególną ochroną tak związków zawodowych, jak i polityków. Wszyscy czują respekt przed dobrze zorganizowanym tłumem, który potrafi na zawołanie się zorganizować i spalić kilka opon w Warszawie.

Jaka jest realna sytuacja kopalń wie praktycznie każdy, kto zetknął się z tą branżą. Część kopalń jest trwale nierentowna, występuje patologiczny wręcz przerost zatrudnienia, zwłaszcza poza wydobyciem węgla sensu stricte. Związki zawodowe walczą o to, by kopalnie pracowały jedynie 5 dni w tygodniu, choć nie jest dla nikogo tajemnicą, że w weekendy fedrują prywatne firmy rękoma tych samych górników.

W efekcie Skarb Państwa, czyli my dokłada rokrocznie miliardy złotych do przetrwania państwowych kopalni. Efekt tej reanimacji jest żaden. Polska nie jest państwem z nadwyżką budżetową – każdy bezsensownie wydany miliard do nas nie wróci, zaś odsetki od obligacji wydanych na jego pozyskanie spłacamy wszyscy.

Pani Premier odważyła się wreszcie powiedzieć dość. Program przedstawiony przez rząd zakłada wygaszenie wydobycia w 4 kopalniach, reanimację jednej i wzmocnienie pozostałych 9. Wydobycie węgla w państwowych kopalniach znowu ma być rentowne. Oczywiście na Śląsku już dzieją się dantejskie sceny – związki zawodowe walczą z każdą reformą, bez względu na skutek swych działań. Trudno im się zresztą dziwić – część spółek fedrujących w weekendy należy do nich, więc utrzymywanie status quo jest w ich interesie.

Pytanie tylko, czy jest w interesie kogokolwiek więcej. Każdy pracodawca i pewnie część pracowników wie, że jeżeli ich działalność przynosi straty, to trzeba z tym walczyć. Tymczasem straty w górnictwie były tematem tabu. Dobrze, że Pani Premier poruszyła ten temat, pytanie tylko, czy starczy jej determinacji i odwagi, aby przeprowadzić je do końca. Chciałbym móc za kolejne 100 dni dalej zapisywać kwestię górnictwa po stronie osiągnieć, a nie porażek tego rządu.



↩ Wstecz